sobota, 26 maja 2012

Pierwszy?

No prawieee.
Zeszłoroczny był wyjątkowy, bo Piotr wyraźnie dawał znać, że tam w środku jest i mnie kocha.
Tegoroczny jest wyjątkowy, bo pierwszy razem po tej stronie.
I prezent wyjątkowy.
A jakże!
Okruch kupę do nocnika wyprodukował :D
Pierwszą swoją niepieluchową:)

Każdy następny też będzie wyjątkowy.
By być mamą, to największy przywilej.
Cieszę się, że mogę go doświadczać.


Kocham Cię Piotrulku :*

piątek, 25 maja 2012

Idzie rak nieborak!!!

Mój syn raczkuje!
Tak, dopiero teraz.
Już właściwie straciłam nadzieję, że w ogóle będzie.
A tu, z dnia na dzień, samo przyszło!!!
Ot, taki prezencik na dzień mamy :)
To już nie ten sam malutki niemowlaczek.
To mój mobilny, radzący sobie sam chłopczyk.
Kiedy widzę, jak sam je, jak słucha, co mówię, reaguje na polecenia i teraz, kiedy sam się porusza,
łza kręci mi się w oku.
Bo ani się obejrzę, a mnie przerośnie...
I w twarz mi się roześmieje, jak mu przypomnę, że od cycka nie chciał się odczepić :D






piątek, 18 maja 2012

To take a nap or not to take a nap? That is a question...

Czy to możliwe, żeby mały niespełna 11miesięczny ludek chciał się tak znienacka sam przestawić na jedną drzemkę w ciągu dnia???
Pierwszą ma już o 9tej, z racji tego, że wstaje o 6tej, czasem przed. Trwa ona z reguły od godziny do półtora. Okruch budzi się radosny i gotowy do zabawy.
Drugą z reguły zaś miał ok.14tej, czasem nieco później.
Od kilku dni protestuje przeciwko tej drzemce.
Ok.
Rozumiem.
Tylko jak wytrzymać z nieznośnym ludkiem, który ok.17tej zaczyna słaniać się na swoich i tak chybotliwych jeszcze nóziach?
A spać i tak nie będzie!
Dodatkowo dziś zapodział się smoczunio niunio!!!
No to to już tragedia narodowa była.
Ileż płaczu, lamentu.
A tego.. jak nie ma tak nie ma..
Zniknął.
Inny został odrzucony.
Matka już miała wizję nieprzespanej nocy..
ale znalazła w czeluściach zakopany jakiś inny, ale MAMowy.
Eh.
Smoczkowe love...
Kolejne utrapienie będzie.
Bo bez cycusia i smoczusia to się nie daaaa!
i już.

Krusiu uwielbia się huśtać.
No to w domu ma namiastkę parku :D


A tak wyglądał w niedzielę, przed wyjściem na komunię mojego chrześniaka:




czwartek, 10 maja 2012

Buciki

I co z tego, że wózek wygodny...
I co z tego, że można w nim jadąc zajadać chrupka...
I co z tego, że można podziwiać szczekającego psa, chłopca z hulajnogą, gałęzie drzew, chodnik, autobus...
No co?
Kiedy to Okruś buty dostał! No dobra, kapcie... (jedne z niewielu bucików, które weszły na jego stópki. Na plus też cena, oddychająca wkładka i poddająca się podeszwa). Mierzyliśmy też super sandałki, ale cena nas powaliła chwilowo :/

To będzie siedział i tylko na nie patrzył???
Co to to nie!!
Okruch bada teren!
I nie ma zmiłuj...

A mama ma nową sukienkęęęęęę :D
I idzie jutro do fryzjeraaaaaa :D


piątek, 4 maja 2012

10!

Okruszolek kończy 10 miesięcy.
Sięgam pamięcią wstecz, do lipca zeszłego roku, kiedy to syn mój maleńki był, i jeszcze potrafiłam wyobrazić sobie, że wyszedł z mojego brzucha.
Taki nieporadny.
Taki całkiem zależny od nas.
A teraz!!
A to foch czasem w małej dupce się pojawi.
A to nowa umiejętność z szybkością błyskawicy ujawnia się.
Bo z nowych rzeczy to na przykład Pietruszka potrafi pokazać kotka, który jeździ pociągiem z maszynistą Błażejem. Potrafi tego kotka pokazać na każdej stronie książeczki.
Albo zapytany, jaki jest duży (on, nie kot), wysoko podnosi obie rączki do góry!
Załapał to w mig.
W mig pojął też, że jeżdżenie w wózku wcale nie jest tak fajne jak dreptanie na własnych nóżkach.
Wyciąga więc ręce do każdego ludzia, myśląc że może da się nabrać na piękne oczy i będzie z nim chodzić w te i we wte :D
Czasem się udaje.
Bo kto by się nie nabrał...


sobota, 28 kwietnia 2012

uf, jak gorąco!

Wcale nie lubię takiej pogody.
Nie dla mnie upały.
Znów nie było prawdziwej wiosny...
A ja lubię takie wiosenne słoneczko, nie takie patelniane..
Szybko nabyłam dla Okrucha krem z filtrem (Sroko, dziękuję za post - wybrałam babydream), bo wcześniej jakoś nie zdążyłam o tym pomyśleć, a wystarczyły dwa dni upału i syn mi się opalił..
Kurtki nagle zamieniliśmy na bodziaki z krótkim rękawem i kapelutek zamiast czapki.
Dziwnie tak.
Nie żebym narzekała, ale spocona nie lubię być, opuchniętych nóg nie lubię mieć, pisać egzaminów w upał też nie lubię..
Jeden już za mną.
Jutro ostatni bój i.. koniec kursu!
Z tej okazji mam żółte pastelowe paznokcie :)

Rozpoczęliśmy też sezon działkowy.
Oto dowód:


Okruch uwielbia deptać po trawie, oglądać ptaszki i kwiatki.

Ostatnio na fali jest też stanie:

Zawsze z podpórką - mamową, tatową albo kanapową :)




piątek, 20 kwietnia 2012

Budzik

Okruchol ma nową ksywę.
Budzik!
Z dzieckiem właściwie zapomniałam, do czego służy budzik.
W ogóle go nie nastawiam, nawet, kiedy muszę wstawać do pracy.
Przecież mam najlepszy, najbardziej punktualny budzik na świecie.
Mojego syna!
To taki budzik, który psuje się czasem i nawet w nocy kilka razy alarmuje, że czas wstawać!
Kiedy się go już "wyłączy", pozwala na chwilę zamknąć jeszcze oczy, by za jakiś czas "zepsuć" się znów.
A rankiem...
Punkt 6.15!
Czy trzeba iść do pracy czy nie.
Budzik zawsze punktualny.
I wiecie co.
Ja ten budzik uwielbiam.
Bo on się uśmiecha.
Z awsze marzyłam o takim budziku.
Który nie będzie mnie rano wkurzał, kiedy zadzwoni :D

No to go mam :D